top of page

Nowy początek

  • 11 lis 2016
  • 2 minut(y) czytania

I kto by przypuszczał? Znów jestem singielką! Pewnie nikogo to nie dziwi. To chyba moje przeznaczenie?! Jestem zmęczona. Kolejna próba ułożenia sobie życia u boku samca, zakończyła się fiaskiem. Źle wybieram, przyznaję się. Tym razem nie zawiniłam. Po prostu nie udźwignęłam jego ciężaru. Musiałam dokonać wyboru. Ja czy On? Pamiętam co powiedziała

Samantha kiedy odchodziła od Jarroda. "To nie ma szans. Starałam się. Zainwestowałam pięć lat i siedem kilo. Kocham cię... Powiem ci coś, czego nie powinno się mówić. Kocham cię, ale siebie kocham bardziej. Mój związek z samą sobą trwa od czterdziestu dziewięciu lat i muszę nad nim popracować." Tak więc czas z tym skończyć i pomyśleć o sobie i córce. Jestem poraniona, ale też pełna nadziei. Podnieca mnie myśl o urządzaniu nowego mieszkania. Wreszcie zamieszkam po swojemu. Żegnajcie brudne skarpetki, witajcie babskie bibeloty. To będzie ekscytująca przygoda. Mam już w głowie szczegółowy plan. Stworzę miejsce pełne pozytywnej, kobiecej energii. Jasne i pełne blasku. Silne i delikatne zarazem. W salonie stanie duży, drewniany stół i szara kanapa otulona masą włochatych poduch. W jadalni zawiśnie pleciony wianek z żywego, pachnącego igliwia, tak by w całym domu czuć było atmosferę zbliżających się świąt. I świece. Dziesiątki białych świec. Będzie pięknie! Moja osobista oaza spokoju. Spa dla duszy.

Jestem jak główna bohaterka „Sexu w wielkim mieście”. Tego już się nie wyprę. Jak widać związki nie są dla mnie, bynajmniej nie teraz. Może po czterdziestce coś się zmieni? Może pojawi się ten jedyny Mr.Big? A może już go poznałam, tylko jeszcze nie był gotowy? Do tego czasu żadnych facetów! Decyzja zapadła. Czas zainwestować w inne relacje.

Dwa dni temu czułam się jak Carrie w dniu swojego ślubu, po tym jak Dick nawiał. Ale dziś jest już zupełnie inaczej. Moje przyjaciółki postawiły mnie na nogi. Zwariowana Samantha, uczynna Charlotte i twarda Miranda. Mimo swoich spraw, obowiązków, mężów i dzieci, nie zostawiły mnie samej. W kilka dni ogarnęły wszystko, na co ja nie miałam siły. Gdy się ocknęłam, leżał już przede mną gotowy scenariusz. Tak więc wracam do starego, ale i zupełnie nowego życia. Nowe mieszkanie, nowe plany, praca. Wszystko od początku. Zapominam o tym co było i patrzę już tylko przed siebie. Chowam smutek w kieszeń. Mam zamiar zbudować swoje życie na twardej skale, a nie jak dotychczas na piasku. Zamieniam strach na siłę i chęć do działania. Zaczynam tworzyć nową, lepszą rzeczywistość. Życzcie mi szczęścia. Będzie mi potrzebne! A wy dziewczyny możecie być z siebie dumne! Dziękuję!

Właśnie zaczął padać śnieg. Dobry znak ;)

Mia


 
 
 

Komentarze


© 2016 created by Mia Docci 

Blog z charakterem

  • Facebook Clean
  • Facebook - Grey Circle
bottom of page